Fintech jest starszy niż myślisz

Fintech jest starszy niż myślisz

„Koniec banków jest bliski” – coraz częściej podobne słowa padają z ust ludzi związanych z sektorem finansowym, którzy główne zagrożenie dla banków widzą w coraz prężniej rozwijających się firmach z branży FinTech. Te kasandryczne wizje trzeba doprecyzować. Banki w formie, które znamy dzisiaj podlegają procesowi ewolucyjnemu, którego głównym katalizatorem jest rosnąca konkurencja ze strony przedsiębiorstw technologicznych działających na rynku finansowym, ale bankami nie są. Dopóki istnieje tradycyjny pieniądz dopóty będą banki. Oczywiście możemy roztaczać wizje przyszłości, gdzie pieniądze w znanej nam dzisiaj formie przestają istnieć. I nie chodzi tu jedynie o wyeliminowanie gotówki tylko bardziej o mechanizmy odpowiedzialne za kształtowanie podaży pieniądza oraz kierunkach ich transferu.

Czy koniec znanego systemu finansowego jest bliski? I tak i nie. W końcu zanim doszłoby do eliminacji pieniędzy, najpierw należałoby uwzględnić długi i nierównomierny proces zmiany kultury społecznej, tzn. nauczenia ludzi funkcjonowania w nowej rzeczywistości - i to nawet w sytuacji pełnej automatyzacji pracy fizycznej, w tym rolnictwa. To robota na całe pokolenia. Niemniej, dzisiaj możemy już mówić o tym, że zmienia się nasze podejście do pieniądza. A skoro tak, to zmianie ulega także podejście do jego producentów, czyli banków. Te zdają sobie z tego sprawę, dlatego poddają się procesowi ewolucji, są coraz bardziej elastyczne i jedyne na co ostatnio narzekają to fakt, że chociaż mają bardzo dużo kapitału i pomysłów na tworzenie nowych rozwiązań, to ręce wiąże im nadzór finansowy, który wymaga powstania procedury na każde działanie banku (a przecież nie każde zdarzenie można przewidzieć).

Silna kontrola w przypadku banków akurat jest wskazana, bo nie oszukujmy się – mechanizmy finansowania ich działalności mają silne tendencje do podejmowania działań nie tylko ryzykownych, ale przede wszystkim nieetycznych, w długim okresie niebezpiecznych dla tak delikatnej materii jak gospodarka. To temat na inny artykuł, jednak wystarczy wspomnieć o sposobie premiowania np. „doradców kredytowych” by zauważyć, że tego typu działalność często nie ma nic wspólnego z realizacja interesu ekonomicznego społeczeństwa, państwa czy nawet samego banku w długim okresie. Internet dla FinTechu jest tym, czym silnik spalinowy dla koła. To wcale nie oznacza, że przed Internetem FinTechu nie było. Nie zmienia to faktu, że technologie w rozwoju bankowości jak i ogólnie całego sektora FinTech są starsze niż nam się wydaje. Dzisiaj myśląc o FinTechu widzimy aplikacje mobilne banków, Ubera, instytucje pożyczkowe tudzież kantory walutowe online.

Mówiąc o technologiach automatycznie do głowy przychodzi nam na myśl Internet, który jest stosunkowo młodym wynalazkiem – upowszechniony został tak naprawdę dopiero na początku XXI wieku. Jednak technologie zawsze odgrywały kluczową rolę w rozwoju sektora finansowego i gdybyśmy się mocniej w to zagłębili to dojdziemy do wniosku, że sektor FinTech ma już ponad 60 lat. Pierwsze karty kredytowe pojawiły się w latach 50-tych XX wieku. W latach 60-tych zaprezentowano pierwszy bankomat. W latach 70-tych giełdy papierów wartościowych uległy komputeryzacji. W latach 80-tych masowe upowszechnienie komputerów w bankowości umożliwiło lepszą analizę danych. Prawdziwa rewolucja dokonała się jednak dopiero po upowszechnieniu Internetu. Innymi słowy, ostatnie 60 lat rozwoju technologicznego w finansach doprowadziło do powstania infrastruktury, z której korzystamy na co dzień, ale nie myślimy o niej jak o czymś nowoczesnym. W zasadzie w ogóle o niej nie myślimy.

Dla przeciętnego konsumenta kluczowe znaczenie ma interfejs i dostępność różnego rodzaju usług. Nie poświęca on zbyt wiele czasu na matematyczne niuanse związane z zaawansowanymi programami do analizy jego zdolności kredytowej, ryzyka inwestycyjnego czy kompensacji przelewów. Jednakże ostatnimi czasy coraz większą uwagę zwraca na temat cyberbezpieczeństwa i ochronę swoich danych. Niestety, to wciąż tylko czubek potężnej góry lodowej infrastruktury technologiczno-finansowej. Wokół całego sektora powstało tysiące firm, które zajmują się także wsparciem analitycznym, dostarczają dane, oferują platformy komunikacyjne czy sprzedażowe. Jeśli ktoś zajmuje się finansami to zapewne słyszał o słynnym panelu Bloomberga i być może nawet z niego korzysta - to pożyteczne narzędzie, chociaż samo w sobie nie spełnia definicji FinTechu, jak najbardziej jest jednym z elementów tego rynku. Dzisiaj, sektor FinTech kojarzony jest przede wszystkim z aplikacjami mobilnymi, które w zasadzie nie istniałyby, gdyby nie smartfony.

A co gdyby Apple lub Microsoft w latach 80-tych nie spopularyzował komputerów, które w zasadzie pierwotnie kupowały głównie korporacje bankowe? Z paradoksem czasu i przestrzeni należy uważać – dla własnego dobra lepiej założyć, że wszystko ma na siebie wpływ. Ale co jeszcze? Platformy crowfundingowe pokroju Kickstartera, Apple Pay, elektroniczni doradcy inwestycyjni, elektroniczne portmonetki, pośrednicy płatności. Kiedyś, wyłączność na usługi finansowe miały banki. Dzisiaj, to sektor bankowy zastanawia się czy przypadkiem nie inwestować w firmy, które może nie stanowią bezpośredniej konkurencji dla banków, ale świadczą komplementarne dla nich usługi. Kluczowe znaczenie dla ewolucji FinTechów ma w zasadzie stopień ubankowienia społeczeństwa. Tam, gdzie jest on niski przedsiębiorstwa z sektora FinTech z powodzeniem zastąpią tradycyjną bankowość. Jednak w krajach Europy Zachodniej i Ameryki Północnej prędzej będziemy świadkami doskonałej kooperacji niż zmierzchu instytucji finansowych. Zatem czy rzeczywiście koniec bankowości jest taki bliski? Jeśli prześledzimy historię postępu technologicznego w dłuższej perspektywie to dojdziemy do wniosku, że dzisiaj mamy do czynienia nie z rewolucją, ale z przyśpieszoną ewolucją. I najważniejszym jej efektem będzie fakt, że będzie lepiej.

 

W święta 17% wniosków więcej

W święta 17% wniosków więcej

Wielkie zmiany w Kokos.pl

Wielkie zmiany w Kokos.pl